Dzień pierwszy
~ kobieta prosi mnie o zainstalowanie najnowszego adobe readera
~ spoko, mam to
~ ściągam program
~ „Wow, jesteś w tym ekspertem”
~ „No cóż…”
~ komputer prosi o wpisanie hasła admina
~ zapomniałem hasła admina
~ próbuje: hasło
~ nope.jpg
~ „ehh… emm… cholera, chyba coś jest z serwerem, zaraz wracam”
~ 3 miesiące później, ona wciąż nie ma adobe readera
Dzień drugi
~ wkurwiony koleś do mnie dzwoni, pyta o coś w programie domowym
~ nie mam pojęcia co mówi
~ pauza
~ koleś czeka na odpowiedź
~ przypominam sobie „IT Crowd”
~ „Próbował pan wyłączyć go i włączyć na nowo?
~ Zresetować znaczy się?”
~ „Moment…”
~ zadziałało
Dzień trzeci
~ laska ze sprzedaży przychodzi z laptopem, jakiś problem
~ kocica 9/10
~ flirtuje ze mną
~ mówi, że potrzebuje ściągnąć jakąś aktualizacje
~ jedyne co słyszę to jej cycki
~ jej laptop pachnie truskawkami
~ ściągam adobre reaera i oddaję jej laptopa